Do czego potrzebne są nam skrzyżowania dróg?

“Ileż radości może wywołać promień słońca,
który przebije się przez zachmurzone niebo...
zacznie przekomarzać się z ptakami
         wesoło tańczącymi pod chmurami...
odbije się od lustra wody
        zagubionego w lesie jeziorka...
oświetli gałązkę
       obsypaną świeżo rozwiniętymi listeczkami...
zabawi się w chowanego

       z mrówką biegnącą między trawami...
wysuszy kałuże na błotnistej drodze
i może zakwitnie tęczą w drobinkach wody
       rozwieszonych na misternie utkanej pajęczynie...
Ileż radości może wywołać ten promień
u człowieka
który stanie wtedy na jego drodze...

Taka radość jest udziałem ludzi, którzy potrafią rysować promieniem światła na materiale światłoczułym. Taką radością zarażają się ci, którzy wspólnie próbują patrzeć na piękno świata, na tę samą rzeczywistość, jednak nie tak samo – z różnych perspektyw... Taką radością dzielimy się od wielu lat z Markiem, który umie widzieć i rejestrować ulotne piękno chwili…

Skrzyżowały się kiedyś nasze drogi, a w zasadzie skrzyżowało się nasze spojrzenie przez obiektyw. Mimo różnicy wieku znaleźliśmy coś, co nas przybliżyło… Fotografując od wielu lat znałem tajniki ciemni i wiedziałem czego z tej strony mogę oczekiwać. Z czasem, gdy fotografia kolorowa stała się powszechna, a laboratoria zaczęły wyręczać fotografujących z wielogodzinnego siedzenia przy powiększalniku (przynajmniej częściowo), zacząłem szukać miejsca, w którym obróbka moich fotek mogła być wykonana dobrze. Wówczas to doszedłem do skrzyżowania dróg… Marek – fantastyczny Człowiek i doskonały laborant – starał się zawsze, aby efekt końcowy był zgodny z zamierzeniami każdego autora fotografii. Nierzadko poprawiał odbitkę kilkakrotnie, aby klient odszedł zadowolony.



Tu właśnie ukazała się Jego artystyczna dusza. Nasze spotkania – nierzadko w nieco większym gronie – uczyły nas jeszcze lepszego spojrzenia, czucia problemu, wychwytywania tematu, komponowania kadru, realizacji… Uczyły nas również siebie i własnego – indywidualnego – widzenia świata. Zaowocowały utworzeniem wspólnej działalności fotograficznej…

“Mijamy codziennie bliskich i obcych
dotykając ich dłonią, spojrzeniem lub słowem.
Jeśli wynikiem tego jest choćby jeden uśmiech
czy miłe odczucie to nie jest to dzień stracony.

Mijały lata. Każdy z nas poszedł nieco inną drogą, choć dalej ta wspólna pasja i przyjaźń trwa. Zamąciło mi w głowie cyfrowe przetwarzanie obrazu i grafika komputerowa – dziedzina, w której „ugrzęzłem” na dłużej, dzieląc się jej zasadami z artystycznie uzdolnioną młodzieżą. Marek stał się fotografikiem profesjonalistą w każdym calu. W międzyczasie dopadła nas znacząca zmiana technologiczna – weszła fotografia cyfrowa… Broniłem się przed nią długo stwierdzając, że nigdy nie zostawię analogu, ale… po pewnym czasie… uległem… Marek wszedł w cyfrę od razu, a tajniki ustawiania parametrów, profili koloru, ekspozycji i cyfrowej edycji obrazu ma w paluszku. Zaczął posługiwać się najlepszym sprzętem fotograficznym. Co prawda – wszyscy wiemy, że fotografuje nie sprzęt lecz ten, kto sprzęt trzyma, jednak aparat z górnej półki bardzo w tym pomaga…

Dziś Marek ma swoje studio i fotografią zarabia na życie. Ja nadal jedynie „bawię się” nią dla własnej satysfakcji. Nierzadko jednak w naszych rozmowach „skręcamy” do interesujących nas zagadnień. Cieszymy się wówczas z tego, że ta czy tamta fotka potrafi przenieść nas w zaczarowany świat radości, uśmiechu, dążeń, satysfakcji, spełnienia, a może melancholii czy wspomnień… Wówczas wiemy, że kiedyś musieliśmy się spotkać…

“Promień słońca bawi się kroplą rosy
ona rozbłyska jak diament
by za moment zniknąć wyparowując w jego cieple.
Ten błysk był sensem jej życia.

(Teksty: Linka i Tomek Modelscy)

Fotografia Beata i Marek Popławscy | tel. 606-93-83-81 | e- mail: fotomarko@piasta.pl | Copyright 2007-2009 by Marek Popławski
Wszystkie prezentowane na tej stronie zdjęcia i teksty są chronione prawem autorskim.

stat4u